TRANSLATE

środa, 13 marca 2013

Rozdział 3

Jak się obudziłam od razu wstałam i poszłam w kierunku kuchni. Patrycja już nie spała.
-Hej.-Ja.
-No hejka.
-A Monika i Karolina jeszcze śpią??
-No jeszcze smacznie chrapią.
-Mam pomysł chodźmy je obudzić.-Ja.
-Ok, a w jaki sposób??-Pati.
-Wodą albo krzykniemy z całych sił.-Ja.
-No dobra ale jak to nie poskutkuje??-Pati.
-To ja już nie wiem co może jej obudzić.-Ja.
 Poszłyśmy najpierw do Karoliny. Ona chrapała tak mocno, że mnie uszy tak bolały, że masakra.
-O matko moje uszy!!-Pati.
-Mam to samo.
-To co działamy??-Pati.
-No, a jak. Ale co na nią używamy wody czy krzyczymy??-Ja.
-Obawiam się, że ani to, ani to nie podziała.-Pati.
-Hahaha, no masz rację.-Ja.
-Ale cóż, musimy spróbować.-Pati.
 Na szczęście wzięłyśmy ze sobą cały dzbanek wody. Wylałyśmy jej na głowę wszystko co w nim 
 było.
-Aaaa! Kurwa co wy robicie!?!?!?!?
-Hahahahah!! A nic żarty takie.-Ja.
-Wyglądasz jak byś w łóżko narobiła hahahah!!!!-Pati.
-No wielkie dzięki, to mnie pocieszyłaś. Ale to, że mam mokro w łóżku to wasza wina!!
-Czy ty sugerujesz, że my ci do łóżka narobiłyśmy??-Ja.
-TAK!! Znaczy, nie narobiłyście tylko wodę wylałyście!!
-Ona nas oskarża o coś co bez warunkowo zrobiłyśmy!!-Pati.
-O nie foch .-Ja.
-No weźcie. wy mnie lubicie wkurzać nie??-Kari.
-A no.-Ja.
-Hahaha! Ale przyznaj, że to było śmieszne.-Pati.
-No może trochę haha.-Kari.
-Ok, to została nam tylko Monika.-Ja.
-A na nią co macie??-Kari.
-No nie wiemy, chyba nic.-Pati.
-Ej no. Teraz ja chcę się pośmiać.-Kari.
-Ale my na nią nic nie mamy.-Ja.
-To weźmy może yyy... zwalmy ją z łóżka!!-Kari.
-Ok. Ale jak coś to ty to wymyśliłaś.-Pati.
-No niech wam będzie.
 Kierowałyśmy się w stronę pokoju Moniki. Do środka weszłyśmy na palcach.
-To na trzy, dwa, jeden już!-Ja.
 I zrzuciłyśmy ją z łóżka.
-KURWA!!!-Monika.
-Hahahahahah!!!-Zaśmiałyśmy się jednocześnie.
-Tej nocy radzę wam czuwać, bo nie zaśniecie spokojnie.
-Ty nam grozisz??-Pati.
-Tak, a co??
-A no nic.-Ja.
-Ok, poranek zaliczam do udanych.-Pati.
-Zgadzam się w stu procentach.-Kari.
-Jestem z wami.-Ja.
-A ja nie!
-Czemuż to tak??-Pati.
-Jeszcze się pytasz??-Monia.
-No, no, fikasz, fikasz??-Pati.
-Hahahahahahahahaha!!-Wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem.
 Nagle usłyszałam telefon. Okazało się, że to mój.
-Ok, teraz powaga, matka dzwoni.
*Hej.-Ja.
*Cześć, mogłabyś przyjechać??
*A o co chodzi??
*Ola przyjechała z dziećmi i nie ma ich z kim zostawić.
*I co ja mam się jej dziećmi zajmować!?!?!
*No, bo my jedziemy na miasto.-Tłumaczyła się matka.
*Ale ja też mam swoje plany. Nie pomyślałyście o tym!!!!
*No szczerze mówiąc, nie.
*Aha. Byłyście w stu procentach pewne, że przylecę na każde wasze zawołanie, jak mnie ładnie
 poprosicie!?!?!?!?
*Ale my tylko chcemy..
 Nie dokończyła, bo jej przerwałam.
*Mnie nie interesuje co wy chcecie, a czego nie!!!!
-To mam rozumieć, że nie przyjedziesz, tak???
-NIE!!!!!!
-Słuchaj mnie, jestem twoją matką i nie mów do mnie takim tonem zrozumiano, a po drugie trzeba 
 było normalnie to powiedzieć, a nie się tak na mnie drzeć!! Ok, nie chcesz popilnować dzieci na 
 kilka godzin dobrze, ale wiedź, ja ci też nie pomogę jak będziesz czegoś chciała.
-NA PEWNO NIE BĘDĘ!!!!! PA!!
-PA!!!
 Ten telefon mnie na prawdę wkurwił!! Miałam ochotę coś zrobić ale nie wiedziałam co.
-Co się stało??-Kari.
-Bo Ola i moja matka sobie wymyśliły, że ja będę się jej dziećmi zajmować!!
-Ale po co??-Monia.
-No, bo wielkie królowe jadą do miasta i nie mogą wziąć dzieci, bo będą im tylko przeszkadzały!!
-Jakie wielkie miss.-Pati.
-Zgadzam się z tobą, a ja nie mam zamiaru pilnować tych dzieci, one się nikogo nie słuchają i cały 
 czas pyskują, a w ogóle szkoda mojego czasu na nie.
 Byłam taka wkurwiona, że wzięłam ten cholerny telefon i rzuciłam nim o ścianę. Potem sobie 
 pomyślałam "Po co ja to do cholery zrobiłam!?!?!?!"
-Przepraszam was, coś mnie opętało, a w ogóle nie powinnam was w to mieszać, to są moje kłopoty, 
 a was tym nie powinnam martwić.
-Nic nie szkodzi, prze ciesz po to ma się przyjaciółki, żeby się im zwierzyć.-Kari.
-Ale zapomnijmy o tym wszystkim.-Monia.
-No macie rację. To co dziś robimy??-Ja.
-Może porobimy sobie jakieś zdjęcia?? Co wy na to??-Kari.
-Dla mnie może być. Wszystko tylko, żeby o tym co się dzisiaj wydarzyło zapomnieć.-Ja.
-A po zdjęciach mam jeszcze lepszy pomysł. Zróbmy imprezę z okazji twojego powrotu do Polski!
 To już trzeci dzień, a my jeszcze tego nie opiłyśmy!!-Pati.
-Zaniedbałyśmy najważniejszą sprawę!!! Jak mogłyśmy do tego dopuścić!?!?!-Ja.
-Ja nie wiem jak to możliwe.-Kari.
-Wiecie to po tych Marsjankach.-Monia.
-Hahahah!!-Wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Wiecie wszystko jest możliwe.-Ja.
-"Wszystko się może zdarzyć.."-Kari.
-Hahaha!! A to co miało być??-Ja.
-Wiecie takie podtrzymanie śmiesznej atmosfery.-Kari.
-Aaaa.-Ja.
-A skoro mowa o tej imprezie, to całkiem niezły pomysł.-Monia.
-Wiecie czasem mam takie przebłyski inteligencji.-Pati.
-No czasem.-Monia.
-O nie foch.-Pati.
-No nie fochaj, hahaha ale przyznaj, że fajny tekst powiedziałam.
-Przyznać ci muszę rację, a dobrze wiesz, że ja na cb nie potrafię się długo fochać.-Pati.
-Ok, to dzwonimy do wszystkich i ich zapraszamy??-Ja.
-A mój pomysł na zrobienie sobie zdjęć, to nic!?!?-Kari.
-Ok, to ubieramy się, idziemy sobie zrobić kilka zdjęć, apotem dzwonimy do wszystkich i urządzamy
 imprę!!-Ja.
 -I jeszcze trochę cie poprawię, a zakupy?? W co ja mam się ubrać ja się pytam!?!?!-Monia.
-No to zakupy dołączamy po zaproszeniem wszystkich na nasza imprezę.-Pati.
-Teraz wszystkim pasuje??-Ja.
-Tak, teraz tak.-Kari.
-A ty Monika??-Ja.
-A no.
-Super, że wszyscy są zadowoleni-Pati.
-No to idziemy do parku zrobić sobie zdjęcia??-Monia.
-Ok, tylko się ubierzmy, bo wiecie nie wypada tak w pidżamie.-Ja.
-Co ty pierdolisz idziemy tak, hahaha.-Pati.
-A szczerze mówiąc, co tam raz się żyje!!-Ja.
 Po pogawędce, każda z nas poszła do swojej sypialni się przygotować do robienia zdjęć. W parku
 zrobiłyśmy dwadzieścia fotek. Po czym wybrałyśmy najładniejsze i wstawiłyśmy na Facebooka.
 Polubiło je pięćdziesiąt osób!!! Miałyśmy się czym chwalić. Gdy już skończyłyśmy się jarać tym,
 że tyle osób lubi nasze zdjęcia, zaczęłyśmy do wszystkich dzwonić z naszych list kontaktów, aby ich 
 powiadomić o naszej bibie!!
-No na reszcie koniec!!-Kari, która odetchnęła z ulgą.
-Nie ciesz się za szybko. Musimy jeszcze przygotować napoje, jedzenie itp. 
-No tak zapomniałam.-Kari.
-Może lepiej będzie jak najpierw pojedziemy na zakupy, a potem przygotujemy wszystko??-Monia.
 -No mi się też wydaje, że to by był lepszy pomysł.-Ja.
-To w takim razie idziemy na ZAKUPY!!-Pati.
 Zwiedziłyśmy wszystkie sklepy po kolei. Zajęło nam to jakieś od trzech do czterech godzin. To i 
 tak mało, znając nasze możliwości. W drodze powrotnej wstąpiłyśmy do kawiarni, aby odpocząć.
 Oczywiście nie obeszłoby się od komentowania naszych strojów na imprezę.
-Ej, która godzina??-Ja.
-Siedemnasta, o matko ale się zasiedziałyśmy.-Pati.
-Musimy już iść, bo o osiemnastej trzydzieści wszyscy się zbierają do nas.-Monia.
 Zapłaciłyśmy za kawę i poszłyśmy do domu. Zaczęłyśmy wszystko szykować: picie, jedzenie, 
 muzykę itd.
-Dobra to już czas się szykować.-Monia.
-No na reszcie.-Kari.
-To ruszamy.-Pati.
 Każda z nas wzięła szybki prysznic i poszła się szykować.
-Jak wy pięknie wyglądacie.-Ja.
-Dzięki.-Odpowiedziały równocześnie.
-Ale ty tez niczego sobie.Pati.
-No dziękuję.
 Wszyscy zaczęli się zbierać o osiemnastej czterdzieści. Nikt się nie oszczędzał. Z grubej rury 
 zaczęliśmy "Tana Tadeusza". Mówię wam bardzo wciągająca lektura, trzy razy czytałam, 
 polecam. Karolina zaczęła tańczyć na stole i tylko to pamiętam. Potem urwał mi się film.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz