TRANSLATE

czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 11

Pogoda nie była najlepsza tak jak mój humor. Poszłam do kuchni. Mimo, że Patrycja miała spać u Błażeja to znalazłam ją na kanapie w salonie. Od razu czułam, że coś jest nie tak. Podeszłam do niej i zaczęłam ja szturchać, żeby się obudziła.
-PATRYCJA!!-Rozdzierałam sobie gardło.
-Tak, tak.-Powiedziała zaspana.
-Czemu tu śpisz, a nie u Błażeja.-Gdy dokończyłam to zdanie ona się rozpłakała. Szybkim ruchem usiadłam obok i zaczęłam ja przytulać.
-Co się stało!?!?-Próbowała tylko ryczała!!!! Nie wiedziałam jak jej pomóc, bardzo chciałam, ale nie miałam bladego pojęcia jak!!!!! I to w tym wszystkim było najgorsze.
-ON MNIE POBIŁ!!!!!-Wykrzyczała.
-CO!??!?!?!? BŁAŻEJ!?!?!?-Byłam w szoku wiedziałam co musiałam robić. Wstałam i wzięłam kurtkę.-ŻADEN JEBANY CHUJ NIE BĘDZIE BIŁ MOJEJ PRZYJACIÓŁKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wyszłam, trzasnęłam drzwiami. Biegłam z całych sił do domu tego dupka. Po mniej niż pięciu minutach byłam już pod jego domem. Kopnęłam drzwi i wparowałam do środka. 
-Hej Kornelia.-On był taki miły jakby nic się nie stało. Podbiegłam do niego i  z całej siły jaką miałam pizłam mu prosto w ten krzywy nochal, miałam nadzieję, że go mu chociaż wyprostuję choć to nie było możliwe w jego przypadku.
-Odbiło ci!!-Trzymał się za nos i stękał z bólu. Jeszcze tak na poprawienie sobie humoru kopnęłam go w kroczę.
-A TERAZ POSŁUCHAJ!!!! JESZCZE RAZ DOTKNIESZ PATRYCJĘ, A NAWET ZBLIŻYSZ SIĘ DO NIEJ NA STO METRÓW TO CI TAK  PRZYPIERDOLĘ, ŻE NA PRAWDĘ NIE RĘCZĘ ZA SIEBIE!!!!!!!!!! BO TO BYŁA TYLKO ROZGRZEWKA, WIĘC NASTĘPNYM RAZEM SIĘ ZASTANÓW JAK JESZCZE RAZ WYWINIESZ TAKI NUMER TĘPY CHUJU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wyszłam nawet nie chciałam słuchać jakie ma durnowate wyjaśnienia. Po kilku minutach byłam już w domu. Patrycja leżała nadal na sofie.
-Nie będę cię pytała czy się dobrze czujesz, bo pewnie tak jest. Ale wiedź jedno on na dwieście tysięcy procent na cb nie zasługuję i mówię ci to ja Kornelia twoja przyjaciółka, która by Cię nigdy nie oszukała. Zapamiętaj te słowa, proszę Cię.-Podeszłam do niej i ją z całych sił przytuliłam. Siedziałyśmy tak na tej sofie tak jakieś trzydzieści minut.
-Dziękuję Ci za to, że po prostu jesteś.-Powiedziała mi to prosto w oczy.
-Nie ma za co, a od czego ma się przyjaciółki. Wiem, jesteś przygnębiona, ale wiesz on nie jest tego wart.-Uświadomiłam ją.
-Tak wiem, wiem, wiem.-Zanuciła piosenkę B.R.O.-Wiesz jestem bardzo ciekawa co mu zrobiłaś, bo pobiegać to ty nie poszłaś.
-Tak byłam u tego debila, że tak łagodnie powiem o nim i mu przyjebałam. Najpierw w nos, a potem w to coś małego co ma w spodniach jeśli on w ogóle to ma??-Zamyśliłam się.
-Hahah uwierz mi, bo powiem Ci szczerze, że on tam nic nie ma. Wiesz jak się uśmiałam, gdy się dowiedziałam.
-Oj wierzę, wierzę hahaha. Ciesze się, że poprawił Ci się humorek.
-No ja też się z tego powodu cieszę, ale to twoja zasługa.
-No przecież wiem, hahaha. Nie no powaga dziękuję.
-A proszę.-Uśmiechnęłyśmy się do siebie. I zaczęłyśmy się śmiać.-Z czego się śmiejesz??-Powiedziała przez śmiech.
-No nie wiem, a ty??
-No, bo ty się tak uśmiechnęłaś hahha.
-Ty wiesz co!?!?-Złapałam ją za ramię i zrobiłam oczy tak duże jak ten kot ze Shreka.
-Nie, ale na pewno mi powiesz.
-No to fakt.-Potwierdziłam.-Poznałam takiego ładnego, miłego i przystojnego chłopaka!! A wiesz jaki on ma kaloryfer!!!-Wzdychnęłam.
-No to zajebiście!!! A co z Adamem??-Tak czułam ze o to zapyta.-Ej ziemia do Kornelii.-Pomachała mi ręką przed twarzą.
-No bo....-Nie dokończyłam, bo ktoś zaczął się wydzierać na zewnątrz.-Kuwa, takiego fałszu to ja w życiu nie słyszałam.-Zatkałyśmy uszy rękoma.
-No ja też, kto tam tak drze mordę??-Wstałyśmy i podeszłyśmy do okna, żeby sprawdzić kto, albo co tak ryczy.-O kurwa to Adam, hahahahah nie spodziewałam się tego po nim, ale dlaczego on to robi???-Spuściłam głowę w dół.-Co się stało!?!?-Wiedziałam, że coś wyczuje.
-No, on mnie zabrał do takiej....-I zaczęłam jej wszystko opowiadać jak to tam było. Widać było po jej minie, że mocno się wkurzyła.
-Zaraz wrócę.-Wyszła. Od razu czułam, że nie będzie miło. No przynajmniej dla niego, bo ja nie mam nic przeciwko temu, że coś mu się stanie. Patrycja podeszła do niego, wyrwała mu gitarę i walnęła ja go w głowę. On oczywiście coś tam pieprzyła. Patrycja szła i go w ogóle nie słuchała. Otworzyła drzwi i stanęła w przejściu.
-A WEŹ JUŻ SKOŃCZ PIERDOLIĆ, BO NA PRAWDĘ PRZYNUDZASZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-Potem poszła do kuchni i wyjęła z lodówki opakowanie z jajkami. Podała mi kilka i wskazała palcem na Adama.-Ulżyj sobie, śmiało no dawaj wiesz jak fajnie.-Namawiał mnie jak sam już rzucała w niego. On spierdalał, aż się za nim kurzyło.
-Przepiękny widok, hahahhahahahaahah.
-Widzisz mówiłam i od razu się lepiej człowiek czuje nie??
-No w ogóle taki bardziej zadowolony i lżej się zrobiło.-Zaczęłyśmy się śmiać.
-Ej no właśnie już mi tu się zwierzaj jak spowiedzi co z tym...-Zastanawiała się.
-Kubą on ma na imię Kuba.
-No miałam na końcu języka. No i mów mi o tym Kubie jak to tam było.-Rozkazała.
-No dobra on jest taki no wiesz ehh i w ogóle, rozumiesz.-Kiwała głową jak mówiła.
-Niee. Hhaah.-Szczera jak ja to u niej uwielbiam.
-Ja chyba oszalałam zakochując się w chłopaku, którego wcale nie znam.
-To, że wreszcie spodobał Ci się chłopak, nie znaczy jeszcze, że oszalałaś. To po prostu znaczy, że hormony zaczynają działać. Idź i bierz go, tygrysico.-Wskazała ręką na drzwi.
-Mrau.-Zrobiłam piękny ruch ręką jak kot z pazurkami.
-My jesteśmy głupie, pozytywnie oczywiście.-Zaczęłyśmy się śmiać.
                               ***                                                                             
Po kilku godzinach spędzonych z Patrycją poszłam zrobić to co powinnam zrobić na początku. Pójść do Adama.... Wiedziałam, że to nie będzie miłe spotkanie, ale trzeba się wziąć w garść i pójść mu wjebać, tylko spokojnie nie z jajkami tak ja w tedy tylko na spokojnie. Po kilkuminutowej przechadzce do Adama, w końcu doszłam. Weszłam do środka. Siedział na kanapie w salonie. Podeszłam do niego bliżej..
-Adam?? Z nami koniec, nie pisz, ani nie dzwoń. Nara!!-Wiadomo o co chodziło z tym ostatnim.
Nie zdążył nic powiedzieć, bo własnie wyszłam. W tedy zaczęła wibrować mi noga. To fon. Odebrałam.
*Halo??
*Cześć, tu Kuba.
*Zaraz zaraz, skąd ty masz...
*Od Patrycji.-I wszytko jasne.
*To po co dzwonisz??-Ale ja miła. No na prawdę tylko przykład ze mnie brać.
*Chciałem się dowiedzieć co kiedy się spotkamy.
*Aaa... no tak niech pomyślę przez chwilę hmm.... może ty wpadniesz po mnie i... cos na pewno wymyślimy.-Robiłam głupie gesty w środku miasta jakby on stał koło mnie.
*No to okej to do zobaczenia??
*Ty mi powiedź, w sobotę tak??
*No dobra, to pa.
 Nie zdążyłam się pożegnać, a on już się rozłączył. Czułam, że nie zbyt chętnie chce się ze mną spotkać, ale miło chociaż, że zadzwonił. Zawsze to coś. Kiedy w końcu doszłam już do domu w środku czekała na mnie niespodzianka. Mój najukochańszy kuzyn Łukasz!!! Byłam cała happy. Bez namysłu jak opętana podbiegłam do niego i zaczęłam do ściskać.
-Kokoko.....-Nie mógł z siebie wykrztusić słowa.
-"Koko euro spoko piłka leci chen wysoko, wszyscy razem zaśpiewajmy naszym doping dajmy!!!" Tak wiem to jest bekowa piosenka.
-Nieeeeee-Wykrztusił.
-To o co chodzi!?
-Dusze się!!!!
Byłam taka podekscytowana jego wizytą, że nawet sie nie zorientowałam kiedy z fioletowiał. Ciężko odetchnął z ulgą. Zrobił krok do tyłu, pewnie pomyślał, że znów bym go zaatakowała. Ale nie nie jestem taka, chociaż kto tam kogo wie...
-Moja mała kuzyneczkooo, czy ty o tym wiesz  uuu tak rzadko cię spotykam w snach i rzeczywistości też!!!!!-Zaśpiewał tym swoim mało porywającym głosem. Melodię wziął z testu "Moja mała blondyneczko" tylko słowa zmienił. W nich była prawda ja i Łukasz widzieliśmy się ostatni raz chyba jakieś dziesięć lat temu. Akurat w tedy kiedy ja miałam sześć lat, a on siedem.
-Nie masz pojęcia jak ja się cieszę jak widzę tą twoją krzywa mordeczkę.-Oczywiście żartowałam. Patryk był nadzwyczaj przystojnym chłopakiem. Z tego co wiedziałam wszystkie dziewczyny ze szkoły się w nim kochały. Ale on nie zwracał na nie najmniejszej uwagi. Bo on nie widział świata po za Patrycją, tak moją przyjaciółką. Od dziecka mu się podobała, ale nigdy nikomu tego nie powiedział. No może z wyjątkiem mną, bo my zawsze wszystko sobie mówiliśmy. Tylko był mały kłopot Patrycja widziała w nim tylko przyjaciela i nic więcej.-Na ile przyjechałeś??, Dlaczego??, I czy wrócisz z powrotem do Niemiec??-Tak Łukasz mieszka w Niemczech. Jego rodzice sie tam przeprowadzili gdy miał jakieś dziewięć lat, a przez to, że nie był pełnoletni i nie miał z kim zostać w Polsce był zmuszony pojechać z nimi.
-Pomału, spokojnie bez emocji. Na wszytko ci odpowiem tylko usiądźmy, dobrze??-Ręką wskazał na sofę. Usiadł, postanowiłam zrobić to samo.-Więc tak.-Zaczął.-Przyjechałem na krótko nie wiem dokładnie ile. Dlaczego, a tego zaraz się dowiesz. Tak wrócę i mam nadzieję, że nie sam.
-"Nie sam"?? Czyżby nasz mały Łukaszek znalazł tu wybrankę swojego życia??-Zażartowałam, ale mu już kompletnie nie było do śmiechu.-Więc, dlaczego przyjechałeś??-Postanowiłam także spoważnieć. Spuścił głowę w dół i przez najbliższe kilka sekund milczeliśmy. W końcu się odezwał.
-Nie wiem od czego mam zacząć.-Był zakłopotany, z powrotem spojrzał mi w oczy.
-Najlepiej od początku.-Zaproponowałam.
-Ale to nie jest łatwe, a zwłaszcza dla mnie.....-Z jego oka poleciała łza. Zaczęłam pomału się bać.-Chcę, żebyś pojechała ze mną do Niemiec.
-Ale po co?? Właściwie jakiś miesiąc temu dopiero wróciłam z Hiszpanii.
-Dlatego, że zapraszam cię na..... pogrzeb mojej matki.-Z ledwością wydukał. Zamroziło mnie. Nie mogłam z siebie wydusić,a ni jednego słowa. Byłam szokowana. Nie spodziewałam się czegoś takiego. W życiu bym nawet nie pomyślała, że zostanę zaproszona na pogrzeb, przez Łukasza!!!!
-Co..co..co!??!?!?!?!-Zszokowana wydukałam.
-Tak, to prawda. Też byłem zaskoczony, gdy policja mi o tym powiedziała.
-Policja!?!??! Łukasz co tam się do cholery stało?!?!?!-Wiem, że nie powinnam być dla niego taka ostra, ale w nerwach to jakoś samo się tam zrobiło. Zrozumiałam, że zrobiłam błąd.-Przepraszam, naprawdę nie chciała. To w tych nerwach. Powiedź co tam sie wydarzyło.-Próbowałam z niego wycisnąć informacje.
-Więc tak.-Zaczął.-Jechałem właśnie do domu do. Zobaczyłem, że przed naszym domem stoi policja, karetka i jeszcze inni ludzi, których nie pamiętam. Spanikowany wyszedłem z auta i pobiegłem dowiedzieć sie o co chodzi. Przed drzwiami zatrzymała mnie policja ze słowami "Lepiej, żebys tam nie wchodził" Nie posłuchałem i wszedłem. Zobaczyłem czarną folię, której leżała moja matka.-Tu się zatrzymał. Zacisnął pięści, żeby powstrzymać się od łez.-Okazało się, że gdy byłem u kolegi rodzice się pokłócili i w nerwach ojciec ten pieprzony idiota, wziął nóż i dźgnął ją dziesięć razy w każdym  miejsc.-Nie wytrzymał emocje były silniejsze niż on rozpłakał się ja usiadłam do niego. Zaczęłam go pocieszać, lecz także nie wytrzymałam i sie rozryczałam. Potem powiedział mi że jego "ojca" trzymają w areszcie i czekają na rozprawę, dlatego chce, żebym z nim pojechała. Pomóc mu w tym wszystkim przez to przejść.








środa, 8 maja 2013

Rozdział 10

Przebudziłam się w nieznanym mi miejscu. Nawet nie interesowało mnie jak tu się znalazłam tylko kto i jak mnie uratował??!! Kto jest tym "super menem". Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Proszę.-Ja.
Przez drzwi wszedł jakiś chłopak, ale ekstra ciacho!! Może to on mnie uratował?? Taki ktoś jak on by mnie nie chciał.
-Dzień dobry i jak się spało??-Spytał mile.
-Nie będę ściemniać tragedia.-Wzdychałam i to nie wcale na widok jego umięśnionej klaty, no i wcale nie miał koszulki!!!! (Pod jarana ja haha)
-No nie ma co ściemniać, gdyby nie ja miałabyś grzecznie mówiąc przejebane.-Powiedział prosto i na temat.
-Wiem, wiem i dziękuję naprawdę wiesz mi.-Zrobiłam duże oczy, żeby mi uwierzył.
-Wieże wieże.-Zrobił słodki gest, aż mi się humor poprawił.
-Mniejsza o wczorajszy wieczór, powiedź lepiej co tam masz dla mnie do jedzenia??-Zmieniłam temat, żeby w końcu o tym wszystkim zapomnieć i do tego nie wracać.
-Jesteś gotowa na szał dnia!?-Robił śmieszne ruchy jak w reklamach.
-Jestem!!
-To uwaga, panie i panowie o to...!!-Udawał werble.-Ta dam!! Jajecznica!!-Podszedł do mnie i położył mi na kolanach tacę z jedzeniem i piciem.
-Ależ ty jesteś szalony.-Powiedziałam przez śmiech.
-No przecież wiem, nie.
-Wiesz teraz przypominałeś to wiesz no... to z tej bajki na Polsacie... gdy tam pływali, kojarzysz??-Ja tam wymachiwałam rękami, w każda stronę jak opętana.
-Wiesz to wszystko co opowiedziałaś było piękne, tylko jest mały, ale naprawdę malutki kłopot.-Pokazywał palcami.-Ja zupełnie i w ogóle nic nie zrozumiałem i nie wiem o co ci chodzi.-Wymachiwał głową.
-No bo mnie jest naprawdę ciężko zrozumieć, ale wiem po pewnym czasie się przyzwyczaisz i załapiesz mój tok myślenia.
-Spróbuję, ale nie wiem czy dam radę.-Usiadł koło mnie na łóżku.
-Ja w Ciebie wierzę.-Położyłam mu dłoń na ramieniu.
-Teraz też zacząłem w siebie wierzyć!!-Położył ręce na tali i udawał bohatera.
-Nemo!!!-Wykrzyknęłam jak jakaś idiotka.
-Hahahah, co?? Nie rozumiem??-Zmarszczył czoło.
-No ta ryba z bajki!! Ty mi ją przypominasz!! Wiedziałam, że na to wpadnę, inte... inteliglu...-Nie umiałam się wysłowić.
-Inteligentna.-Powiedział przez śmiech i tym samym mnie poprawił.
-No właśnie, miałam na końcu języka. Więc na czym ja skończyła.-Zastanawiałam się.-A tak in-te-li-gen-tna ja!!!-Radośnie dokończyłam moją wcześniejszą wypowiedź.
-Teraz to ma sens.-Pochwalił mnie.
-A dziękować, dziękować wiesz rzadko mi się tak zdarza.-"Ja głupia" pomyślałam.-Ale zemnie głupia brunetka.-Położyłam dłoń na czole.
-Tak bardzo, ale wiesz do nie dawna myślałem, że masz blond włosy.
-No ja też tak myślałam.
-Okej, hahahhaha.
-Ej właściwie my tu ze sobą fajnie się dogadujemy, a nawet nie wiemy jak każdy z nasz ma na imię.-Skok inteligencji.
-Jaaa jessteem Kuuubbbaaa.-Zrobił to tak jak bym była kimś kto mówi w obcym języku.
-Hhahah zrozumiałam.
-Fiu kamień z serca.-Ciężko wzdychnął.
-Miło mi, Kornelia.-Podaliśmy sobie dłonie.
-Jakie ty masz...-Nie dałam mu dokończyć.
-Ładne, rzadkie imię?? Tak wiem.-Dokończyłam za niego.
-Dziwne chciałem powiedzieć.
-Ty nic lepsze.-Zrobiłam dumna minę.
-Hahah tak wiem moje imię mi się w ogóle nie podoba.-Przytaknął.
-Miało ci się zrobić przykro.-Wyjaśniłam mu.
-Ale nie zrobiło, twój plan na nic.-Zaśpiewał zajarany.
-Ha ha ha. Wiesz wpadłam na genialny pomysł.
-Jaki??-Już powaga.
-Może ja bym się ubrała, bo inaczej cały dzień przegadam w łóżku.
-Nie musimy tylko tylko gadać.-Podnosił brwi do góry.
-Wolnego kolego, jak cos moje gumki są lepsze, bo świecą w ciemności.-Zamurowało go.
-Ja tylko żartowałem.-Próbował się wyplątać.
-Hahah, ale się dałeś!!-Szczęśliwa.-Myślałeś, że ja z każdym chodzę do łóżka.-Po kilku sekundach.-Nic nie mów.
-Hahaha, okej na twoje życzenie.-Uśmiechnął się, miał identyczny uśmiech do Łukasza Piszczka (dla tych co nie wiedzą, tego piłkarza).-Dobra to się ubieraj i idziemy na miasto.
-Ale ja muszę do Przyjaciółek, przecież one się pewnie o mnie martwią.
-Przyjaciółki poczekają, najpierw musisz mi się odwdzięczyć za to, że cię uratowałem, no chyba zasługuje na to, nie??
-No, ale...-Widziałam po jego minie, że lepiej będzie dla mnie jeśli się zgodzę.-Dobra, ale załatwmy to szybko, bo ja na prawdę mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.-Uświadomiłam go.
-Dobrze.-Uśmiechnął się, no z nie mogłam, gdy on się uśmiechał nogi w kolanach mi się zginały i robiły się jak z waty.-Zajmie nam to tylko kilka godzin, a potem możesz załatwić swoje sprawy.
-No, ale żeby gdzieś wyjść muszę się najpierw ubrać.-Chciałam go uświadomić, żeby wyszedł.
-No tak inaczej z tobą nie wyjdę.-Ostrzegł mnie.
-No więc wyjdź! Nie będę się przy Tobie przebierać.-Powiedziałam mu to prosto z mostu.
-Ale mi to nie przeszkadza.
-Ale mi to przeszkadza!! Więc wyjdź, bardzo cie proszę.
-Okej stanę za drzwiami.
-To chyba najlepsze wyjście.-Zgodziłam się z nim.
Wyszedł, a ja ubrałam na siebie moje wczorajsze ciuchy na szczęście długo ich na sobie wczoraj nie miałam, ale nawet te ciuchy przypominały mi o tym co się stało. Chciałam, żeby ten dzień  z Kubą się skończył w tedy poszłabym do domu się przebrać w swoje czyste i pachnące ciuchy. Ubrana wyszłam z pokoju. Łukasz czekał przed drzwiami tak jak obiecał.
-To co idziemy??-Przypomniałam mu.
-No oczywiście, nie przegapiłbym tego dnia z tobą.-Zrobiło mi się miło, gdy to powiedział. Otworzył przede mną drzwi i dodał.-Mam nadzieję, że się będziesz ze mną dobrze bawić i na zawsze pozostanie to w twojej pamięci.
Tylko się uśmiechnęłam i wyszliśmy. Też chciałam, żeby ten dzień był wspaniały. 
Kilka godzin później:
Świetnie się bawię, mam dobry humor i w ogóle.To chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu!! Ale niestety kiedyś wszytko się kończy. Łukasz odprowadził mnie do domu i tak się pożegnaliśmy z nadzieją, że się jeszcze zobaczymy. Weszłam do środka. Tylko nie spodziewałam się, że nikogo nie będzie. Rozebrałam się i poszłam do kuchni. Na blacie leżała kartka zatytułowana "Do Kornelii". Wzięłam ją do rąk i otworzyłam.
               "Hejka Kornelia!! 
    Nie to my!! Patka, Monia i Kari. Ale to jest pewne, że 
    to my, bo kto inny mieszka w tym domu. Więc tak do rzeczy,
    ja, czyli Patka poszłam do Błażeja, bo już dawno chciał
    się ze mną spotkać. Monia i Kari szły się spotkać z jakąś
    ich dawna koleżanką i przy okazji na zakupy. Więc dzisiejszy
    wieczór spędzasz niestety sama. Wybacz nam, tak jakoś wyszło.
    Później Ci wszystko opowiemy jak było. A!! Ja dziś śpię u 
    Błażeja wiesz o co chodzi nie, hahahha. Monia i Kari śpią
    też dziś po za domem, więc chata twoja!!! Rób w niej co 
    chcesz, nie będziemy się czepiać o bałagan. To chyba 
    wszystko. Miłego wieczoru!!!!
                                    Patka, Monia, Kari. Buziaki."
Chyba na prawdę wieczór spędzę sama. Trudno niech się dziewczyny bawią, a co trzeba zaszaleć!! Ja poszłam wziąć prysznic, a potem oglądać TV. Gdy już było po północy poszłam się walnąć w kimono.






wtorek, 30 kwietnia 2013

No hejka!!

Ja was najmocniej przepraszam, że tak długo nie dodaje posta, ale to przecież jest wam na rękę nie musicie czytać no nie?? Hahahahha :D Ale nie no powaga nie długo dodam, bo na razie byłam zajęta mam nadzieję że zrozumiecie??? Bo jak coś wiem gdzie mieszkacie ;) A i liczę na parę komętarzy, hahahha nie no ja na prawde bym chciała komy tak a zachętę i w nich mozecie mi wysyłać linki swoich blogów też bym chciała poczytać :)
                                                                                                             Wasza Kornelia :**

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 9

 Tydzień później.
 Patrycja wyszła ze szpitala, na szczęście nie ma gipsu, wszystko jej się dobrze zagoiło. Ja z Adamem
 jesteś na dobrej drodze do bycia para już ostatecznie, ale do tego mamy jeszcze dużo czasu.
 Wstałam nie co zamulona. Od razu się ubrałam. Poszłam do łazienki i nalałam sobie lodowatą
 wodę na głowę.
-O kurwa!!!-Ja.
 Do łazienki wbiegła Patrycja, która trzymała lampkę miś.
-Co się stało się!?!?!-Patka.
-A ty co?? Tym chciałabyś kogoś zabić czy pogłaskać??? Hahaha.-Ja.
-No miałam taki zamiar, a co nie podoba się??-Patka.
-Nie no fajny tylko..-Ja.
-"Tylko" co no dokończ no ja chcę wiedzieć co ty tak na prawdę o mnie myślisz no no.-Patka.
-Wiesz co ja o tobie myślę, że jesteś zajebista przyjaciółką o i to jest cała prawda.-Ja.'
-No i to chciałam usłyszeć.-Patka.
 Zaczęłyśmy się śmiać jak opętane, ale w ogóle nie wiedziałyśmy z czego, normalka u nas.
-Ejj cii, hahah, bo je obudzimy.-Patka.
-Dopszę, ale ciii.-Ja.
-Okej.
-To idziemy.-Ja.
 Poszłyśmy do salonu na paluszkach.
-Ej, a wy co tak się zakradacie??-Monia.
-Ciii ona nas nie może widzieć.-Patka.
-Wiem, ej pacz na moje paznokcie??-Ja.
-Co z ni mi nie tak??-Patka.
-No co bacz muszę obciąć, hahahhaha.-Ja.
-Hahahah ty to jesteś głupia hahahah.-Patka.
-No wiem przecież mówiłaś mi to już tysiąc razy, ale ty też.-Ja.
-Wiem, ale muszę to powtarzać tak na wszelki wypadek.-Patka.
-Aaaa, nie rozumiem.-Ja.
-A nie ważne.-Machnęła ręką.
-Co ja z tobą mam.-Ja.
-No wiem taki mój urok osobisty.-Patka.
-No fiem.-Ja.
-Ej co wam odbija??-Monika.
-Nie wiemy.-Powiedziałam przez śmiech.
-No nam tak czasami odbija.-Patka.
-Czasami??-Monia.
-Czy ty coś sugerujesz??-Patka.
-Nie no skąd, że. Hhahahha.-Monia.
-No hahahha.-Patka.
-Hhahahahahahah, powtórz.-Ja.
-Oh now.-Patka.
-Co??-Ja.
-Nie nic nic. Hhaha.-Patka.
-No mów mów ja ci nie przerywam już. Ej pacz jak zrymowałam.-Ja.
-Hahah, no taki sobie rymek.-Patka.
-Myślałam, że powiesz coś w stylu "fajny", albo coś takiego.-Ja.
-Nie kumam.
-Ja tez nie.-Monika.
-A nie ważne, wam coś mówić.-Ja.
-Czy ty nam coś sugerujesz??-Monia.
-Niee..-Ja.
-No tak myślałam.-Patka.
-A może jednak mam!!-Ja.
-A niby co??-Patka.
-No....yyyy.... no i w ogóle nie.-Ja.
-Hahahah.-Patka i Monia.
-Heej.-Kari.
-No hejka śpiochu.-Ja.
-Śpiochu to jeszcze wczesna godzina.-Kari.
-Wczesna człowieku to jest trzynasta!!!-Monia.
-Ale jesteś pewna??-Kari.
-Nie wiesz!-Zaczęła interweniować Patka.
-Dobra dość tego pieprzenia głupot. Musi dziś się razem gdzieś wybrać, jasne??-Ja.
-Tam jest!!!-Patka.
-No, w szeregu zbiórka!!-Ja.
-Hahahahahahhahahahahah, nie rozumiem.-Patka.
-Nasza głupota mnie powala.-Ja.
-No mnie też.-Kari.
-Ej dobra idziemy na zakupy, okej??-Monia.
-Dopszę.-Ja.
-To o której zbiórka??-Kari.
-No wiesz musimy się przygotować na taki wyczyn, przygotowanie wszystkiego i w ogóle nie wiem
 może na jakieś trzydzieści minut??-Patka.
-Okej.-Monia.
 Wszystkie poszłyśmy do swoich pokoi się przygotować, gdy nagle zadzwonił telefon.
*Tak??-Ja.
*Hej Kornelia.
*O Adam cześć!!-Ja.
*Słuchaj może gdzieś wyskoczymy tylko ty i ja??
*No chętnie!!! Ale zaraz nie mogę już jestem umówiona z dziewczynami.-Ja.
*No weź z nimi jesteś codziennie, a my się już w cale nie widujemy, to jak dasz się namówić??
*No nie wiem co one na to powiedzą przecieczesz ja je teraz bym wystawiła do wiatru.-Próbuję się
 tłumaczyć.
*No dobrze skoro wolisz przyjaciółki od własnego chłopaka, niech ci będzie.-Adam.
*Zaraz zaraz, a od kiedy my jesteśmy razem?? 
*No myślałem, że jak się spotykamy to wiesz my już tak na serio, ale skoro masz mnie w dupie
 okej twoja sprawa.
*Ja cie w dupie!!?? Co ty nigdy!!! Chętnie z tobą się wybiorę na randkę, ale jak ja to powiem
 dziewczyną??-Ja.
*No wymyśl coś.
*Co?!?!? Mam okłamywać przyjaciółki coś ty zwariowałeś!?!?-Ja.
*No przecież to tylko małe kłamstewko nikt się nie dowie.-Adam.
*Najlepiej będzie jak powiem im prawdę, tak to będzie najlepsze wyjście.-Ja.
*Co ty zwariowałaś!!?!?
*Czemu??-Ja.
* Przecież jak one dowiedzą się prawdy to cię znienawidzą za to że je wystawiłaś powiedz, że coś
 ci wypadło, albo coś w tym stylu.-Adam.
*Ale to są moje..-Nie dał mi dokończyć.
*Tak wiem przyjaciółki!! Ale teraz masz chłopaka to on powinien być dla cb teraz najważniejszy!!!
*No może masz rację.
*Może ja ją mam!!
*Okej to do zobaczenia.-Ja.
*Dobrze papa.
*Papa.-Ja.
 Byłam zdezorientowana, nie wiedziałam co mam robić. Moje myśli były niepoukładane.
 Poszłam do salonu.
-Ej dziewczyny?? Ale nie będziecie złe??-Ja.
-Nie no mów o co chodzi??-Patka.
-No, bo matka poprosiła mnie, żebym do niej przyjechał i w czymś jej pomogła.
-Akurat teraz gdzy my mamy juz swoje plany.-Kari.
-No wiem ja tez się zawiodłam, ale obiecałam i muszę iść.-Ja.
-No dobrze to w takim razie pójdziemy same co nie??-Monia.
-No to idziemy.-Kari.
-Wy idźcie ja zaraz do was przyjdę.-Patka.
-Okej.
 I obydwie wyszły z domu.
-Co ty kombinujesz??-Patka.
-O co ci chodzi??-Ja.
-Nie udawaj jestem twoją przyjaciółka i wiem, że coś kombinujesz, a po za tym nie umiesz kłamać.
-Ale nie kłamię.-Ja.
-No dobra niech ci będzie, ale do tej rozmowy jeszcze wrócimy rozumiesz??
-Tak, ale nie wiem o co tyle krzyku??-Ja.
-Zobaczysz.-Patka.
 I wyszła, aż mi ulżyło. Poszłam się szykować na randkę z Adamem. Po jakiś czterdziestu minutach 
 przyszedł.
-No hej, jesteś gotowa na niezapomniany wieczór??-Adam.
-No chyba tak.
-To dobrzę.
-A tak właściwie gdzie my jedziemy??-Ja.
-Zobaczysz to tajemnica.
-Mam się bać??-Ja.
-Nie, ale mam nadzieję, że ci się spodoba.-Adam.
-No ja też mam taką.-Ja.
 Wsiadłam do taksówki i ruszyliśmy. Przejeżdżaliśmy przez jakąś ciemna uliczkę, aż mnie przeszły dreszcze. Nagle taksówka się zatrzymała. Adam otworzył mi drzwi.
-Tylko mi ni mów, że tu jest nas przystanek??-Ja.
-No tak, a czego si,e spodziewałaś??
-No na pewno czegoś mniej strasznego, a bardziej ładnego i romantycznego.
-To muszę ci powiedzieć, że masz bujną wyobraźnię. Takie, rzeczy to tylko na filmach.-Adam.
-Właśnie teraz to sobie uświadomiłam.-Ja.
-No to idziesz??
-Dobrze, ale tylko dla cb.-Ja.
 Weszliśmy do jakiegoś przerażającego klubu. Wszyscy się na mnie patrzeli.
-Wiesz może wybierzemy się gdzieś indziej??-Ja.
-Niby dlaczego tu jest fajnie. Choć przedstawię cię moim kolegom.-Adam.
-No dobrze.-Ja.
 Podeszliśmy stolika gdzie siedzieli sami pijacy, którzy ledwo co się trzymali. 
-Chłopacy to moja dupa. Niezła co??-Adam.
 Złapała mnie za tyłek,walnęłam go w rękę.
-Siadajcie.-Powiedział jakiś koleś, który bezustannie się we mnie wgapiał.
 Usiedliśmy. Ja koło Adama i tego kolesia co nie mógł patrzeć w nic innego jak w moje cycki!!!
 Strasznie mnie to denerwowało, ale nie było tego pomnie widać, bo strach był silniejszy.
-Jak masz na imię.-Zapytał.
 Już chciałam powiedzieć, że nie mówię nikomu mojego imienia jak go nie znam, ale Adam był 
 szybszy.
-Kornelia, tak ma na imię co nie??
 I znów złapał mnie za tyłek, a ja znowu zrobiłam to samo.
-Adam wiesz przypomniałam sobie, że muszę coś zrobić może innym razem tu przyjdziemy??
 Powiedziałam pierwsze kłamstwo, które wpadło mi do głowy.
-No weź jest taka fajna zabawa.-Adam.
-No wiem, ale ja na prawdę muszę iść.
-No to idź nikt cie nie trzyma.-Adam.
-A ty nie idziesz??-Ja.
-Ja się świetnie bawię.-Adam.
-No dobra jak chcesz.
 I poszłam, ale przez tłum czułam, że ktoś za mną idzie nie chciałam się rozglądać dla niepoznaki.
 Jak przekroczyłam drzwi to i tak nie czułam się bezpiecznie. Wciąż wiedziałam, że ktoś mnie 
 obserwuje. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę.
-Ej maleńka nie boisz się tak sama tu stać.-Powiedziała jakiś podejrzany typ.
-Nieee.-Odpowiedziałam.
-Wiesz zawszę mogę ci towarzyszyć.-Szepnął mi do ucha.
-Nie dziękuję.
 Nagle za rogu wyszło jeszcze trzech innych umięśnionych facetów.
-To moi koledzy bardzo by chcieli cie poznać.
-Niech pan już sobie pójdzie!!-Wykrzyknęłam mu w twarz.
-I to był twój błąd.-Wziął rękę do góry i wskazał na mnie.
 Wszyscy podchodzili co raz bliżej, chciałam już uciekać, ale mnie dorwali. Szarpałam się kopałam
 ich ale to było na nic. Czułam jak zrywają ze mnie ciuchy.
-RATUNKU!!!!!!!!!!!!
-To na nic nikt cie nie usłyszy.
-Zgnijesz w pierdlu!!!!!!! Słyszałeś zgnijesz!!!!-Wykrzyknęłam.
 Nadal próbowałam się wydostać, ale to na nic. Byłam już prawie naga. Wiedziałam, że to mój 
 koniec. 
-EJ ZOSTAWCIE JĄ!!!!!-Krzyknął jakiś facet.
 Oni się wystraszyli walnęli mnie z całych sił w brzuch i uciekli, a ja zapłakana padłam na ziemię.





















środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 8

 Na początku byłam zdenerwowana, ale nie miała się czego bać. Randka szła bez zarzutów.
-To gdzie teraz idziemy??-Ja.
-No... nie wiem, a ty gdzie chcesz iść??
-Wszędzie tam gdzie ty.-Ja.
-To może do mnie??-Adam.
-A co rozumiesz przez to "może do mnie"??-Ja.
-No, że wejdziemy do środka, usiądziesz na kanapie przed telewizorem, będziesz się czuła jak u siebie ja pójdę do kuchni zrobić popcorn i razem będziemy oglądać film.-Adam.
-Yyy... wiesz trzeba przyznać nieźle to zaplanowałeś.-Ja.
-Tak wiem. To co ty na to??-Adam.
-Wiesz ja bym jednak wolała się przejść niż siedzieć przed TV i się obżerać.-Ja.
-Okej. Ważne tylko, żebyśmy byli razem.
 Po kilku godzinach zaprowadził mnie do domu. Stanęliśmy koło drzwi.
-No to do jutra??-Ja.
-No może..
-To papaa.
 Już miałam zamiar otworzyć drzwi, gdy nagle..
-Czekaj!!-Adam.
-Co się stało się??-Ja.
-No, bo...
 Nie dokończył, bo zaczął mnie namiętnie całować. Na moment odpłynęłam. Ale wróciłam do 
 żywych, a on nadal mnie całował. Nie zamierzałam się sprzeciwiać. Jak już skończył spojrzał mi 
 głęboko w oczy.
-To ja idę. Papa.-Adam.
 Nie odezwałam się byłam zamurowana. Weszłam do środka. A tam obsada już czekała.
-Ej no i jak było!?!?!?!-Monia.
-O heej już wróciłaś.-Ja.
-Nie zmieniaj tematu jak było na randce!?!?!?!-Monia.
-No fajnie, fajnie.-Ja.
-Jesteś pewna, że tylko fajnie???-Kari.
-No dobra zajebiście, lepiej??-Ja.
-Teraz tak.-Kari.
-Noo. Ale dobra Monika jak tam u cb na randce??-Ja.
-A wiesz nic nadzwyczajnego... No dobra było cudownie!!!! Najpierw mnie zabrał do kina na...
 I tak zaczęła opowiadać o tej swojej wspaniałej randce. Naprawdę Paweł się postarał z tego co 
 mówiła Monika. Zazdrościłam jej, ale ja też miałam cudowny dzień, więc nie mam co narzekać.
-Okej Kornelia ja opowiedziałam co się działo u mnie i Pawła, teraz twoja kolej.-Monia.
-No dobra niech wam będzie.-Zaczęłam powoli oddychać, żeby sobie wszystko przypomnieć.
 I ja również zaczęłam im opowiadać o tym co się działo u mnie jak one to nazywają "randką",
 ale tak na prawdę to nie była "randka".-No i to cała historia. Zapisałyście notatki??-Ja.
-Jak najbardziej pani profesor.-Kari.
-Pszepanią!!-Monika.
-Tak moje dziecko.-Ja.
-Czy to będzie na sprawdzianie??
-Nie żabko.-Ja.
 I wszystkie w bekę, normalka. Przecież my to dekle, a dekle to my. I wszystko jasne.
-Informuje iż mi się nudzi.-Kari.
-No mi też. To co robimy??-Ja.
-Ej zadzwonimy do Patrycji??-Monia.
-Dopszę, to która dzwoni??-Kari.
-No może ty??-Monia.
 Wskazała mnie palcem.
-Okej ja mogę zadzwonić, ale czemu ja co wy się jej boicie??-Ja.
-Nie tylko ty zawsze masz coś na koncie.-Kari.
-Czy ty sugerujesz, że ja nie ma do kogo dzwonić, ani pisać??-Ja.
-No...nie to chciałam... tak.-Kari.
-Tym razem się z tobą zgodzę.-Ja.
-Dobra dzwoń, a nie gadaj.-Monia.
-Okej, okej, ale po co te nerwy??-Ja.
-Ja nie jestem zdenerwowana!!-Monia
-Nie wcale jesteś potulna jak baranek.
-Naprawdę, jesteś bardzo miła dziękuję.-Monia.
-A proszę.
-Okej teraz na poważnie dzwoń do niej.-Kari.
-No,a co ja robię??-Ja.
-Yyy... gadasz??-Kari.
-No fiem.-Ja.
-Ja tes.-Kari.
-Ej dobra głąby dzwonimy do Pati, bo nam się dziewczyna zanudzi w tym szpitalu na śmierć.-Monia.
-Dobra już dzwonię.-Ja.
 Po kilku sygnałach odebrała.
*Heejka.-Ja.
*No heej.
*I jak tam u cb??
*Szczerze, masakrycznie.-Powiedziała zdołowana.
*No własnie tak myślałyśmy  więc postanowiłyśmy do cb zadzwonić.-Ja.
*To fajnie, że jeszcze o mnie pamiętacie.-Pati.
*Czy my kiedykolwiek cie zapomniałyśmy??
*Pomijając ten fakt, że w szóstej klasie to nie.-Pati.
*No widzisz na nas zawsze możesz liczyć, chyba.. nie możesz, możesz.-Ja.
*Hahaha okej zapamiętam. Mówcie lepiej co tam u was??
*A wiesz to samo.-Ja.
*Taa.. jasne, a twoja i Moniki randka to nic!?!-Pati.
*No dobra może jest o czym pogadać. Ale to ci powiemy, jak wrócisz.-Ja.
*Ale ja do domu dopiero wrócę w poniedziałek.-Pati.
*Co?!!?-Ja.
*Ich chyba pojebało w tym szpitalu!!-Ja.
*No najwyraźniej.-Pati.
*Ale ty się nic nie martw my tam do cb wpadniemy.-Ja.
*I tego się boję...-Pati.
*Nie bój żaby nie będzie tak źle, ja ci to obiecuję.-Ja.
*Okej, ale biorę cię za słowo, wiesz ja już muszę kończyć.
*Czemu?? Tak szybko???-Ja.
*No, bo lekarka mi każe wziąć jakieś tabletki.-Pati.
*No chyba ich pojebało.-Ja.
*Yyy... no chyba nie.-Pati
*Yyy.. no chyba tak.-Ja.
*Dobra.-Pati.
*Fajnie.
*Super.-Pati.
*Ekstra.-Ja.
*Odpłyń.-Pati.
*Weź giń.-Ja.
 I zaczęłyśmy się śmiać jak opętane.
* Ej dobra ja na serio muszę kończyć.-Pati.
*No dopszę, papaptki.
*Papapa.
 Rozłączyłam się.
-Dobra i pogadałyśmy z nią co teraz??-Ja.
-Wiesz ja bym poszła już w kimono.-Kari.
-No ja też.-Monia.
-Okej to dobranoc.-Ja.
-Dobranoc.-Odpowiedziały razem.
 Ja też miałam zamiar brać z nich przykład i poszłam zrobić to samo.